KOMUNIKACJA Z SERCEM
24 godziny na dobę – emocje.
Komunikujemy się od rana do wieczora, a czasem i do późnych godzin nocnych. Komunikujemy się słowami lub ich brakiem, gestami, spojrzeniami, mailami. Świadomie i nieświadomie. W domu, w szkole, w pracy, na randce – wszędzie tam, gdzie spotykamy drugiego człowieka. Każde spotkanie, rozmowa, relacja – zostawiają w nas swój ślad. Z jednymi czujemy się świetnie, z innymi nie potrafimy odnaleźć wspólnego języka. Często nie doceniamy siły i znaczenia komunikacji w naszym życiu. Często nie jesteśmy świadomi wpływu jakości komunikacji na nasze emocje, od których tak wiele zależy. Emocje - albo nas wspierają i dodają skrzydeł, albo nas hamują i ograniczają nasze działania. A przecież drzemie w nas siła. Siła i potencjał do tego, by zadbać o jakość naszej komunikacji, a dzięki temu by zadbać o pozytywne i wspierające nas emocje. Czego zatem nam potrzeba? Odrobiny wiedzy i kilku prostych ćwiczeń.
Mapa to nie teren.
Każdy z nas jest inny. Oczywista oczywistość! Ale czy o niej pamiętamy w naszych codziennych rozmowach? Jak często zastanawiamy się i pytamy samych siebie: „Jak on mógł tak pomyśleć? Dlaczego on mnie nie rozumie? O co jej znowu chodzi?”. Nieustannie rozmijamy się – choć tak bardzo nam zależy, by się rozumieć i dogadać. By inni słyszeli dokładnie to, co chcemy powiedzieć i by mówili zrozumiałym dla nas językiem. Oczywista oczywistość – a jednak zapominamy, że każdy z nas jest „z innej bajki”. Każdy ma za sobą swoje wychowanie, doświadczenia, swój sposób patrzenia i reagowania. Spotykają się inne światy, inne emocje, inne płcie, inne sposoby myślenia. Każdy ma swoją mapę, a w tej mapie swoją niepowtarzalną legendę. I jeśli rozmawiając z kimś przyjdzie nam do głowy, że np. w jego mapie świata słowo „dobra zabawa” może znaczyć zupełnie coś innego niż w naszej – otwiera się nowa przestrzeń na porozumienie. Warto dopytywać o znaczenie nawet oczywistych słów. Warto definiować oczywistości i warto pamiętać –każdy ma swoją mapę świata!
Parole, parole, parole.
Nie trzeba być psychologiem by podczas słuchania drugiej osoby szybko wyłapać niespójność gestów z tym co mówi. Czasem można nie mówiąc nic – powiedzieć wszystko. Nasze spojrzenie, mimika, nasze ciało często mówią głośniej i więcej niż nasze słowa. Jak naukowcy podają ponad 60% siły naszego przekazu to przekaz niewerbalny, ok. 30% to ton i barwa głosu a pozostałe kilka procent to treść. Zdarza się, że nauczyciel wchodzi do klasy, nic nie mówi, a cała klasa już wie w jakim jest nastroju i jak potoczy się lekcja. Kilka sekund – długość drogi od drzwi do biurka – wpływa na atmosferę w całej klasie. Czy można to zmienić? Czasem pewnie lepiej nie ryzykować, ale może są sytuacje, w których zadanie pytania lub powiedzenie czegoś miłego może pozytywnie wpłynąć na dalszy przebieg zajęć. Bezpieczniejszym miejscem na eksperymenty dotyczące komunikacji i wpływu na ludzi będzie np. droga do szkoły lub zakupy w supermarkecie. Spróbujmy mieć lekki uśmiech na twarzy i miły ton głosu rozmawiając ze sprzedawcą, kasjerką lub osobą w autobusie – zapewniam będą działy się cuda ;)
Inne buty.
Kiedy chcemy by ktoś nas dobrze zrozumiał prosimy by „wszedł w nasze buty” – czyli by spojrzał na sytuację z naszej perspektywy. To proste z pozoru ćwiczenie jest niesamowicie pomocne w komunikacji – szczególnie tam, gdzie pojawiają się spore nieporozumienia. Ćwiczenie to zostało opracowane przez twórców NLP i nazwane „pozycje percepcji”. Aby zastosować je w praktyce – zachęcam by przypomnieć sobie jakąś konfliktową sytuację z ważną dla nas osobą (rodzic, przyjaciel, nauczyciel…). Pierwszy krok w ćwiczeniu – ja ze swojej perspektywy patrzę raz jeszcze na całe zdarzenie: co się stało, jakie padły słowa, jakie towarzyszyły temu emocje, co mówiłem, co mówiła druga osoba. Następnie „wchodzimy w buty” tej drugiej osoby i patrzymy na całą sytuację z jej perspektywy: jakie jej mogły towarzyszyć emocje, co mówiła, jak mogła odbierać moje słowa, moją postawę, co mogła myśleć i czuć. Kolejnym krokiem jest spojrzenie na tę sytuację z możliwie najbardziej neutralnej strony. Wczuwam się w rolę obserwatora odcinając się od emocji. Teraz stawiam sobie pytanie: co widzę, czego mogę się nauczyć, jakie wyciągnąć wnioski? Na takie ćwiczenie potrzebujemy kilkunastu minut zaledwie, a jego efekt może całkowicie zmienić nasz sposób patrzenia i wpłynąć pozytywnie na nasze ważne relacje z bliskimi.
Zdarta płyta.
Zdarzają się też sytuacje, gdy podczas rozmowy wzrasta temperatura i emocje biorą górę, pojawia się słowna przepychanka a nawet i krzyk. Nie są to komfortowe sytuacje, a często poza wzajemnymi zranieniami nic dobrego z nich nie wynika. Co w takich sytuacjach robić? Można wtedy zastosować metodę „zdartej płyty”. Kiedy ktoś zaczyna podnosić głos – my spokojnie prosimy, aby tego nie robił i informujemy, że nie będziemy rozmawiać w takiej tonacji. Jeśli osoba nie reaguje tylko nadal krzyczy i zarzuca nas swoimi argumentami – prosimy po raz kolejny, by obniżyła ton głosu, bo w taki sposób nie będziemy z nią rozmawiać. Ważne by mówić to spokojnie, konsekwentnie kilka razy i aby w żaden sposób nie odnosić się do treści, które wypowiada, a tylko i wyłącznie do tonu jej głosu. Jest to świetna metoda na obniżenie emocji i na powrót do konstruktywnego dialogu.
Jeden milimetr i serce.
Na jednym ze szkoleń usłyszałam kiedyś pytanie: „co się stanie gdy samolot lecąc będzie zbaczał z kursu o jeden milimetr?” – ostatecznie wyląduje zupełnie gdzie indziej. Co się zatem może stać gdy my w jakiejś drobnej sprawie zmienimy swoje postrzeganie lub zachowanie – „ o jeden milimetr”, ale konsekwentnie. Zaplanujmy np. że będziemy o 2-3 minuty dłużej uważnie słuchać tego co mówią do nas ludzie lub że uśmiechniemy się o 2 razy więcej każdego dnia. Zachęcam by sprawdzić co się będzie działo ;)
Jeśli chcesz by Twoje serce było rozumiane,
szanowane, doceniane i szczęśliwe –
zaangażuj je całe we wszystkie codzienne rozmowy i spotkania.
Beata Kusik
Trener, Pedagog.